Raz do roku, co roku, organizowany jest festiwal w Taunggyi.
Festiwal odbywa się na stadionie, trwa kilka dni, przybywa nań tysiące osób, a sam przebieg transmituje krajowa telewizja.

O co chodzi?
O balony.

Różne regiony konkurują ze sobą, która przygotuje piękniejszy balon.Przygotuje, i szczęśliwie wystartuje, bo to wcale nie jest takie proste. Balony, choć bezzałogowe, mają wielkość normalnych, „pasażerskich”. Często ozdobione – mają napisy, malowidła, świece, czy lampki w rodzaju zniczy. Niektóre niosą ładunek fajerwerków, odpalanych (teoretycznie) gdy balon znajdzie się wystarczająco wysoko. Startuje się je zwykle wieczorem, wtedy jest najbardziej widowiskowo.
W jaki sposób? Po prostu rozpala się pod nimi małe ognisko i czeka aż nagrzane powietrze stopniowo wypełni balon i uniesie go do góry.



W międzyczasie przygotowuje się ozdoby – zwykle są to lampki-znicze, wieszane albo wprost na bokach balonu albo niesione przezeń, niczym bilboard.



Proces startu jest niezwykle ważnym i delikatnym momentem. Papierowy balon, tworzony przez całą wioskę przez wiele tygodni, odpalany w nocy….. co może pójść nie tak?




Czasem kończy się efektownym PUF, ale znacznie częściej kończy się efektownym….startem.





Właśnie tak. Ma być pięknie i spektakularnie. Wszyscy się ścigają w spektakularności. Do tego stopnia, że czasem chyba trochę….przesadzają. Na przykład ładując na pokład fajerwerki…

No bo przecież….co może pójść nie tak?

Na szczęście znacznie częściej ryzyko się opłaca.



A wtedy zaczyna się impreza 🙂

